Justin's POV
Dziewczyna cała drżała, była zapłakana i nie umiała wydusić z siebie żadnego słowa, nawet nie zdążyłem się dokładnie przyjrzeć jej twarzy. Upewniając się, że napastnik wciąż leży na ziemi i zwija się z bólu otworzyłem drzwi pasażera w moim aucie i wsadziłem dziewczynę do środka mojego samochodu. Zamykając drzwi od strony pasażera szybkim krokiem udałem się na miejsce kierowcy.Mocno chwyciłem dłoń blond dziewczyny i odpaliłem silnik, by móc stąd odjechać i, żeby nie patrzyła więcej na to miejsce. Żadne z nas nic się nie odzywało, wolałem z jakąkolwiek rozmową poczekać, aż dojedziemy w bezpieczne miejsce, a w moim aucie usłyszeć można było tylko szloch dziewczyny. Skuliła się i schowała swoją twarz w dłoniach opierając je o swoje kolana.
Drobna dziewczyna, nic nikomu nie zrobiła, a musiało spotkać to ją. Mój telefon cały czas dzwonił, zerknąłem tylko na ekran, by zobaczyć kto się do mnie dobija. To Daniel.
Pewnie się dziwi czemu nie ma mnie jeszcze na imprezie, ale nie miałem zamiaru odbierać, nie w tej chwili. Właśnie przed chwilą uratowałem dziewczynę przed gwałtem, siedzi roztrzęsiona w moim samochodzie.
W sumie to nie wiem co mam teraz zrobić, to co się wydarzyło nie jest normalne. Ja sam byłem nieźle zszokowany i nie wiedziałem co mam powiedzieć, tylko wstrzymałem się z tym.
Po chwili dojechaliśmy w jedno miejsce. Chciałem ją zabrać kawałek od miasta, kawałek od ludzi i tego całego huku. Wyjechaliśmy na jedną spokojną polanę. Nieważne, że zapadł już zmrok, ale to było jedyne miejsce, które przyszło mi na myśl. Odpiąłem pasy i poszedłem do bagażnika. Wyjąłem z niego moją bluzę i koc, który rozłożę, żebyśmy nie musieli siedzieć w aucie. Też tak zrobiłem i gdy go rozłożyłem wróciłem się do auta, by wyciągnąć z niego dziewczynę. Biorąc ją na ręce, delikatnie uniosłem i wyniosłem z auta, równie delikatnie kładąc ją na kocu i okrywając ją moją bluzą. Sam usiadłem obok niej i mocno objąłem ją ramieniem przytulając ją do siebie, a ona na początku niepewnie schowała twarz w moich ramionach wtulając się w moje ciało i zaczęła płakać. Gładziłem dłonią jej włosy i plecy i szeptałem prosto do jej ucha, że już jest wszystko dobrze. Dziewczyna zaczęła się trząść i zacisnęła dłonie na mojej koszulce, uznałem, że już nic nie będę się odzywał. Oparłem brodę o czubek jej głowy i cicho wzdychając czekałem, aż się choć trochę uspokoi. Nie wyobrażam sobie tego co on, by jej zrobił jakbym przyjechał później. Nie dochodzi do mnie to, że takie rzeczy dzieją się na świecie. Zabiłbym go gołymi rękami. Mam nadzieję, że szybko się nie pozbiera po ciosach jakie mu zadałem. Minęło z jakieś 20 minut i zdaje się, że szloch dziewczyny ustał, pociągała tylko nosem. Odchyliłem się do tyłu, by móc na nią spojrzeć. Odgarnąłem z jej twarzy długie blond włosy i spojrzałem prosto w jej zapłakane oczy. To ona. To ta dziewczyna z plaży.
Byłem w szoku. Siedziała tam sama, zupełnie sama i jeszcze ją to spotkało. Było widać w jej oczach ból, zmęczenie, cierpienie, wszystko co najgorsze.
- Już dobrze, nigdy już go nie spotkasz - szepnąłem patrząc wciąż na nią.
Nic nie odpowiedziała tylko opuściła swój wzrok w dół i zaczęła bawić się swoimi palcami, po czym znów jej oczy napełniły się łzami. Wiem, że cholernie cierpiała, ale co ja teraz mogę? Nawet się nie znamy, widzę ją dzisiaj drugi raz, nic więcej. Po prostu znów ją do siebie przytuliłem i siedzieliśmy tak przez kolejne minuty, które trwały wieki. Wytarłem łzy z jej policzków i odgarnąłem kosmyk jej włosów za ucho. Wstałem i wyciągnąłem dłoń do dziewczyny.
- Chodź odwiozę Cię do domu - powiedziałem i czekałem kiedy złapie moją dłoń.
- Nie, proszę - powiedziała błagalnym głosem, który usłyszałem po raz pierwszy. Zastanowiłem się chwilę nad jej słowami i myślę, że musiała mieć jakiś powód, żeby nie wracać do domu.
- Dobrze, pojedziemy do mnie - odpowiedziałem zachrypniętym głosem, a dziewczyna wtedy pokiwała głową i delikatnie chwyciła moją dłoń.
Lekko pociągnąłem ją do góry, by wstała i momentalnie objąłem ją w talii.
- Boli Cię coś? - cicho spytałem, przyciągając ją do siebie.
- Wszystko - z grymasem na twarzy szepnęła tak, że prawie nie było jej słychać.
Pomogłem jej wsiąść do auta i przykryłem ją moją bluzą, zamykając drzwi ona od razu oparła swoją głowę o szybę. Usiadłem na tym samym miejscu co przedtem i przez chwilę przyglądałem się dziewczynie.
Długo walczyła ze zmęczeniem, aż w końcu zamknęła swoje oczy i zasnęła. Wyciągnąłem swój telefon z kieszeni, by móc oddzwonić do mojego przyjaciela. Powiedziałem mu, że za niedługo będę u Matta pod domem i wszystko mu wyjaśnię. Mam nadzieję, że do tego czasu dziewczyna się nie obudzi. Zapiąłem pasy i odpalając silnik ruszyłem do miejsca, w którym miałem dziś zamiar spędzić pół nocy. Blondynka cały czas spała i całe szczęście, bo miała dużo dziś wydarzeń i nie wiem sam jeszcze co powinienem z nią zrobić. W końcu dojechałem na miejsce. Zabierając ze sobą swój telefon, żeby móc zadzwonić do Daniela i go znaleźć wyszedłem z auta upewniając się jeszcze, że nie zbudziłem niebieskookiej. Wykręcając numer do mojego przyjaciela dodzwoniłem się do niego o dziwo i powiedziałem, że ma wyjść na dwór.
Wsunąłem dłonie do moich kieszeni od spodni, stojąc oparty o maskę samochodu i niecierpliwie czekając, aż on raczy pofatygować tutaj swoją dupę. Przyszedł razem z Mattem i Philipem. Luke możliwe, że już gdzieś zaległ.
- Stary, co się stało? Tutaj trwa jedna z najlepszych imprez z najlepszymi ludźmi. Gdzie Ty się podziewałeś? - spytał Daniel.
- Sorry, jakoś teraz mam to w dupie, ale..
- Znalazłeś jakąś inną laskę? Ta Emily z imprezy z przed ostatnich dwóch miesięcy Cię szuka.
- Dasz mi do cholery dojść do słowa? - warknąłem nieco sfrustrowany i posłałem mu groźne spojrzenie.
- Mów Justin, Daniel przymknij się - wtrącił się Matt, na co posłałem mu wdzięczne spojrzenie.
- Uratowałem dziewczynę, była ofiarą gwałtu, dlatego nie mogłem przyjechać - potarłem tył mojej głowy i zerknąłem na auto czy wszystko jest w porządku.
- Jak to uratowałeś dziewczynę? Jaką, gdzie ona teraz jest? - odezwał się Philip.
- Nie do pomyślenia, ale pamiętacie tą laskę z plaży co mijaliśmy? Tak, to ona. Niedawno zasnęła w moim aucie - odpowiedziałem na pytania Philipa.
- No nie gadaj, to ona?- powiedział z wytrzeszczonymi oczami Daniel.
- Tak, to ona - powiedziałem cicho.
- Ja pierdole, nie wierzę..
- To uwierz, że ja tym bardziej nie wierzę. Jestem w szoku, kurwa jak nigdy - oblizałem swoje usta i wsunąłem dłonie do przednich kieszeni od moich spodni.
- Kto by pomyślał, nie?
- Dobra koniec, co zamierzasz z nią zrobić?- spytał Matt, który najwyraźniej był jeszcze najbardziej rozgarnięty z nich wszystkich.
- Nie wiem, zabiorę ją chyba do siebie, nie mam innego wyboru - otrząsnąłem się z zamyślenia.
- A czemu nie zawieziesz jej po prostu do domu?
- Prosiła bym tego nie robił.
- Dobra stary, to tak zrób jedź zanim się obudzi teraz.
- No spoko, dam znać jak już ogarnę to wszystko - powiedziałem i ruszyłem prosto do auta, jednak usłyszałem jak mnie jeszcze Matt woła.
- I Bieber? Dobrze zrobiłeś.
- Chyba tak - kiwnąłem.
Już miałem wchodzić do auta, gdy kolejny usłyszałem, tym razem kobiecy głos wołający mnie. Szybko spostrzegłem, że to Emily.
- Wybacz Emily, ale trochę się śpieszę - mówiłem idąc do przodu do auta, ale wciąż na nią patrzyłem.
- Poczekaj moment - dogoniła mnie, po czym zatrzymała i kładąc rękę na moim karku przyciągnęła mnie bliżej siebie i złączyła nasze usta w namiętnym pocałunku. Odwzajemniłem go obejmując ją jedną ręką w talii.
- Mm, Emily, to było bardzo obiecujące, ale teraz muszę jechać.
- Do następnego razu skarbie - przygryzła swoją dolną wargę i patrzyła na mnie.
- Idź się zabawić, uważaj na siebie - puściłem jej oczko i wsiadłem do auta.
Z dużą prędkością ruszyłem w kierunku mojego domu. Specjalnie pojechałem inną drogą, żeby nie musieć znów tamtędy przejeżdżać.
Gdy dojechałem na miejsce zebrałem wszystkie swoje rzeczy i udałem się do śpiącej dziewczyny. Znów wziąłem ją na ręce i miałem zamiar położyć do łóżka. Wszedłem do domu i zorientowałem się, że jesteśmy tu sami. Super, że rodzice mi coś powiedzieli, że gdzieś jadą. Schodami udałem się na górę prosto do mojego pokoju. Kopnąłem nogą drzwi tak, że się otworzyły i mogłem spokojnie położyć dziewczynę w moim łóżku. Ściągnąłem jej buty i bluzę, żeby było jej wygodnie, a moją uwagę zwrócił bandaż zawiązany na jej ręce. Przejechałem po nim dwoma palcami i spojrzałem na jej twarz, pomimo tego, że policzek miała spuchnięty wyglądała jak śpiący anioł. Taka mała istota, a skrywa w sobie tyle emocji. Ściągnąłem z siebie koszulkę i spodnie zostając w samych bokserkach. Udałem się na balkon, gdzie mogłem spokojnie zapalić papierosa. Może to pomoże mi się odstresować. Zaciągnąłem się dymem z papierosa i przymrużyłem swoje powieki, a wiatr okrywał moje półnagie ciało.
Nie wiem co jest tego przyczyną, ale zawsze ja muszę wpakować się w takie sytuacje. Nie Luke, nie Daniel, nie Philip, ja. Może właśnie dzięki temu wszystkiemu nie nudzę się w życiu. Nie wiem co mam o tym myśleć, może to są zwykłe przypadki, albo już serio zwariowałem. Po chwili usłyszałem czyjeś ciche kroki. Obróciłem się i zobaczyłem, że dziewczyna się rozbudziła. Wyrzuciłem końcówkę papierosa przez balkon i spojrzałem na nią, kiedy stanęła obok mnie. Położyłem dłonie na jej biodrach i unosząc ją do góry, posadziłem ją naprzeciw mnie na barierce. Ona, żeby złapać równowagę położyła nieśmiało ręce na moich ramionach.
- Wszystko dobrze?- spytałem cichym głosem, na co ona wzruszyła swoimi ramionami.
- Jak się nazywasz? - zadałem kolejne pytanie.
- Sue.. Susan - szepnęła, a jej oczy wciąż były szkliste.
- Susan.. - powtórzyłem za nią i przez chwilę myślałem nad tym imieniem.
- Susan Lorens - powtórzyła swoje imię i dodała jeszcze nazwisko.
- Pamiętasz mnie? - spytałem, na co dziewczyna uniosła głowę do góry, by móc na mnie spojrzeć. Patrzyliśmy przez chwilę w swoje oczy nic przy tym nie mówiąc. Może nie powinien zadawać tego pytania teraz. Widzę w jakim jest stanie, a zawracam jej jeszcze głowę pierdołami, które stanowczo teraz nie są ważne.
- Przepraszam, nie powinienem w tej chwili - powiedziałem marszcząc się przy tym.
- Pamiętam Cię.. - szepnęła od razu po moich słowach. Delikatnie się uśmiechnąłem, żeby nieco rozluźnić tą atmosferę, ale szybko się zorientowałem, że jednak to nic nie dało. Trzymałem nadal dłonie na talii Sue, żeby ją utrzymać. Stałem wciąż w ciszy, bo już nie wiedziałem co mam powiedzieć. Wszystko co chciałem zapytać, było w tej chwili nieodpowiednie, niestosowne. Ciszę przerwał cieniutki głos Sue.
- Gdzie jestem?
- U mnie w domu. Pamiętasz? Prosiłaś, żebym Cię nie odwoził do Ciebie.
- Ach, no tak - pokiwała głową na znak, że pamięta. Po chwili zeskoczyła z barierki i wyminęła mnie wracając do mojego pokoju. Obróciłem się na pięcie, by zobaczyć co robi, a gdy zaczęła zbierać swoje rzeczy ruszyłem za nią. Chwyciła do ręki bluzę oraz buty i ruszyła w stronę schodów, by zejść na dół. Nadal się nic nie odzywając po prostu ruszyłem za nią. Nie wiedziałem jeszcze co chce zrobić. Blondynka kierowała się w stronę drzwi, przez co na widok tego przyśpieszyłem kroku i gdy miała już nacisnąć na klamkę wyminąłem ją i położyłem rękę na drzwi w ten sposób je zamykając.
- Woah, a Ty co robisz? - spytałem pewniejszym głosem.
- Chcę wyjść.
- Gdzie?
- Nie wiem jeszcze, nie mogę tutaj być.
- A to czemu niby? - spytałem unosząc brwi do góry i patrząc na mimikę jej twarzy. Wytrzeszczyła oczy i próbowała coś wymyślić.
- N-no b-bo.. nie mogę tu być, nie znam Cię, a poza tym to kłopot - wydukała.
- Przestań, okay? Zapomnij, że Cię teraz wypuszczę. Przywiozłem Cię tu sam, to chyba jasne, że nie jest to kłopot, nie? - zacisnąłem usta w poziomą kreskę i złapałem ją za rękę. Udałem się na schody ciągnąc ją na górę i prowadząc do swojego pokoju. Wziąłem od niej jej rzeczy i położyłem je na krzesło. Wyciągnąłem ze swojej szafy szare dresy i białą bokserkę. Miałem zamiar dać to Sue, by mogła się spokojnie w to ubrać. Obróciłem się do tyłu i zobaczyłem, że stoi w drzwiach nie wiedząc co zrobić. Cicho westchnąłem i podszedłem do niej łapiąc ją za jedną dłoń, a drugą uniosłem jej brodę do góry, tak, żeby mogła na mnie spojrzeć.
- Nie bój się mnie.. Przy mnie Ci się nic nie stanie, wiesz? - powiedziałem cichym, lecz pewnym głosem. Dziewczyna nieśmiało pokiwała głową, a z jej oczu zaczęły płynąć łzy, które od razu starłem z jej policzków. Dłońmi chwyciłem jej pośladki i uniosłem ją do góry tak, żeby mogła oplątać nogi wokół moich bioder. Poszedłem z nią na rękach na łóżko i usiadłem sadzając sobie ją na kolanach. Mocno ją do siebie przytuliłem opierając głowę na jej ramieniu, przez co ona się jeszcze bardziej rozpłakała. Wiem, że na początku bała się mojej bliskości i była spięta, ale po krótkiej chwili się rozluźniła i po prostu wtuliła w moje ciało. Jeździłem dłońmi po jej plecach, po czym głośno powiedziałem.
- Musisz odpocząć, za dużo dzisiaj przeszłaś.
Nic się nie odzywając oderwała się ode mnie i z wyraźnym bólem na twarzy wstała z moich kolan. Zachwiała się na nogach i prawie upadła, ale w odpowiednim czasie się ocknąłem i złapałem ją.
- Nic Ci nie jest? - spytałem niezwykle troskliwym głosem.
- Nie, jest dobrze - odpowiedziała i w tej samej chwili puściła się mojej szyi i stanęła równo na nogach.
- No dobra.. tutaj masz ubrania, załóż je, żeby było Ci wygodniej i musisz się przespać -podałem jej ciuchy i odprowadziłem ją wzrokiem do łazienki- A może Ci pomóc? - spytałem po raz kolejny zagryzając przy tym dolną wargę.
- Tutaj się obejdzie bez Twojej pomocy, nie licz na to - odpowiedziała mi już nieco głośniej i pewniej niż wcześniej. Zaśmiałem się i poczekałem aż już kompletnie zamknie się w łazience. Gdy to zrobiła położyłem się na moim dużym łóżku i przykryłem swoje prawie, że nagie ciało kołdrą. Patrząc w sufit zacząłem myśleć nad dzisiejszym dniem. Nie mogę uwierzyć, że uratowałem dziś praktycznie komuś życie, nie wyobrażam sobie tego, co by ten dziad mógł jeszcze zrobić Susan. Wystarczyło, że ją uderzył na moich oczach.
Przysięgam, że jak go spotkam, to uduszę go gołymi rękami. Tak skrzywdzić tak małą istotę.
Mam w pamięci jej krzyk, mam w pamięci jej oczy, które widziałem po raz pierwszy na plaży. Moją ciszę przerwał płacz dobiegający z łazienki. Cicho westchnąłem i już chciałem wstać z łóżka i wejść tam do niej i sprawdzić czy wszystko dobrze, ale wiem, że mnie nie wpuści. Sprawdzić czy wszystko dobrze? Justin, kogo do cholery chcesz oszukać? Po chwili usłyszałem odgłos wody, który uświadomił mnie, że dziewczyna bierze prysznic i może uspokoił, bo wiem, że w miarę się ogarnęła. Przymknąłem swoje powieki ze zmęczenia i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Po około 15 minutach zbudziło mnie otwieranie drzwi i ciche pociąganie nosem. Sue wyszła z łazienki i położyła swoje rzeczy na kanapie w moim pokoju po czym przeleciała po nim wzrokiem nie wiedząc co zrobić.
- Chodź tu - powiedziałem na półprzytomny i wyciągnąłem ramiona w jej stronę.
Ostrożnie ruszyła w stronę łóżka i odkrywając kołdrę położyła się plecami do mnie na skraju łóżka. Mruknąłem coś pod nosem i obwiązując ręce wokół jej talii przyciągnąłem ją do siebie.
- Spokojnie, nie gryzę przecież - jeździłem opuszkiem palca po jej nagiej skórze po czym złożyłem kilka kolejnych pocałunków na jej nagim ramieniu, poczułem, że na początku jej ciało się spięło, ale po chwili już się rozluźniła. Delikatnie gładziłem jej ramię, przytulając się w tej samej chwili do jej pleców.
Nie wiem ile minęło i zasnąłem.
***
No i mamy rozdział trzeci :)
Jak myślicie, co wydarzy się dalej?
Nie należy do najlepszych rozdziałów, zresztą jak zawsze, ale to Wy tutaj jesteście od oceniania i to Wasze zdanie się liczy, dlatego bardzo gorąco Was proszę, jeżeli czytacie rozdział to zostawcie po sobie jakikolwiek ślad. Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo i mnie strasznie motywuje do pisania, a muszę mieć pisać dla kogoś. Również teraz podziękuję wszystkim czytelnikom i dziękuję Wam wszystkim za ponad 1,6K wejść. To dla mnie niesamowite i jestem strasznie wdzięczna.
Życzę udanej reszty wakacji i do następnego rozdziału, kocham Was :*
Zapraszam do zakładek.
jakiekolwiek pytania? twitter
czytasz-komentujesz :)
wspaniały, adfglklaj. justin jest taki kochany, uwielbiam go takiego. jejku, już nie mogę doczekać się następnego rozdziału *o*
OdpowiedzUsuńTO JEST JAK NALOG DODAWAJ KOLEJNY PROOOSZE :(
OdpowiedzUsuńjezu, śliczne to! :c chcę być informowana! @awwmybieberx
OdpowiedzUsuńBoski rozdział .♥
OdpowiedzUsuńAwwww
OdpowiedzUsuńjejuu aż mi sie ciepło zrobiło i wyobraziłam sobi jak mnie by tak justin przytulił w łożku....asdfhhjkdhsgsghdjsdhsiddjksbk nic haha. Fajne opowiadanie! Pisz dalej:)
OdpowiedzUsuństrasznie podobał mi się ten rozdział gsdfshgdfhsgfdh nie moge się doczekać nastepnego, weny zycze :)
OdpowiedzUsuńAwwww, jaki slodki! <3 Biedna Sue.. Czekam na kolejny :) xx
OdpowiedzUsuńNie, nie, nie, czemu mi to robisz? To jest takie świetne, że mam ochotę teraz się położyć i ryczeć. Ta scena kiedy się przytulają, no kobieto, to było takie słodkie, że pewnie każdy, kto to czytał powiedział "awwww", a ja zaczęłam się uśmiechać jak głupia sama do siebie. Justin zachował się jak prawdziwy chłopak, a to się chwali. Zaopiekował się nią, zabrał do siebie - chłopak marzenie.
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny, widać, że piszesz coraz lepiej :)
Życzę weny, @villiars ♥
fajny :D ale zastanawia mnie fakt czemu ta dziewczyna została u Justina po próbie gwałtu i się od niego nie odsuwała jak on ją zaczął całować po tym ramieniu i w ogóle... ale zobaczymy co będzie dalej!
OdpowiedzUsuń@couldabeenthe1
AFDGHDFJKSGDHJFSGCVSDJHBGHV, JAKI JUSTIN, AWW. KIEDY KOLEJNY ROZDZIAŁ? :)
OdpowiedzUsuńkocham <3 dawaj kolejny !
OdpowiedzUsuńTO JEST MEGA ♥
OdpowiedzUsuńGSUDVTSOSJBJRRQP ♥
@ComMusia